02.04

Kilka dni temu nieopatrznie zauważyłam zbliżające się Walentynki. Nie cierpię tego pseudo święta – uważam, że ciepłe tudzież gorące uczucia należy sobie okazywać przez cały czas (trwania związku/przyjaźni) nie tylko w umówionym terminie), ALE zaczęłam się mimo niechęci zastanawiać nad możliwościami miłego spędzenia tegoż w powiedzmy niecodziennej atmosferze. Przystąpiłam zatem do poszukiwań. Zaglądnęłam na stronę jednego klubu, drugiego klubu, zaprzyjaźnionej restauracji, ulubionego pubu, i co? I nic! Wiele szumu o nic! A już nie o Walentynki! Dzień przez wszystkich okrzyknięty wspaniałym, wyjątkowym! Zaproś ukochaną na drinka krzyczą! Ukochanego na kolację! Przyjaciółce kup extra bieliznę, czekoladki, skarpety w serduszka! Trzeba się przygotować! Godzina zero wybija! Woda na młyn Handlowcom i tyle. Marketingowe zagrywki, a tak naprawdę zero konkretnych propozycji. Kluby jak zwykle w tym dniu klubowo a nie że wyjątkowo. Jedna restauracja ma rzeczywiście super propozycję kolacji dla dwojga (pozdrawiamy Pana Mateusza Managera
). Natomiast cała reszta wyprzedaje (końcówki kolekcji pod pretekstem – spraw wyjątkowy prezent - lub śpi, bo nie ma pomysłu. Więc jak oni nie mają mam ja! Opowiem Wam PO
.
IR








Brak komentarzy
Dodaj własny komentarz