2010
10.08

Wakacje, wakacje i po wakacjach a na naszym krakowskim Rynku jak w ulu. Powinno być spokojniej, ciszej, milej. Nic bardziej mylnego turysta na turyście. Ani się przecisnąć przez ten tłum oglądających, pstrykających, kolorowych uśmiechniętych ludzi. Na kawę przyjdzie nam poczekać minute dłużej.
Brak komentarzy
Dodaj własny komentarz